|
Piła: Umieranie Okrąglaka |
There is no translation available, please select a different language.
| |
| | | | autor zdjęcia:Krzysztof Świniarski | | | |  | Z roku na rok budowla jest w coraz gorszym stanie. Pewnie już dawno by runęła, gdyby nie solidne stalowe dźwigary, podtrzymujące rozsypujący się drewniany dach - czytamy w "Faktach Pilskich". Parowozownia w Pile - widok z zewnątrz (fot. Rynek Kolejowy) Wnętrze obiektu (fot. Rynek Kolejowy) W okolicach zabytkowej parowozowni naprawiane są parowozy (fot. Rynek Kolejowy) - Czas i warunki atmosferyczne robią swoje. Co rusz pojawiają się kolejne ubytki w dachu, w jednej z naw postępuje zawalanie się stropu. Aby temu jakoś zaradzić, pilna jest choćby częściowa rekonstrukcja zadaszenia. – mówi Piotr Ziółkowski, prezes Stowarzyszenia Parowozownia Pilska, ,Okrąglak”. | Stowarzyszenie powstało w 2007 roku. Tworzy je kilkanaście osób, głównie młodych ludzi, którzy wcześniej dyskutowali o zabytkach miasta na forum witryny, ,Dawna Piła”. Za priorytetowy cel wyznaczyli sobie uratowanie starej parowozowni, stojącej nieopodal mostów kolejowych na Gwdzie. Są przekonani, że budowla w pełni na to zasługuje i może być magnesem przyciągającym do Piły pasjonatów kolejnictwa. - Trzeba zrobić wszystko, by ten zabytkowy i ważny dla miasta zespół obiektów architektury przemysłowej pozostał trwałym elementem pilskiej panoramy – przekonuje Piotr Ziółkowski. Dzięki inicjatywie stowarzyszenia na ukończeniu jest film, ,Gdyby nie kolej...", przedstawiający historię i walory parowozowni w kontekście zasług kolei dla rozwoju Piły. A te – zdaniem członków, ,Okrąglaka” – są niepodważalne. Wybudowana w latach 1870-1874 parowozownia była wielkim osiągnięciem ówczesnej europejskiej myśli technicznej. Posadowiona została na planie 16-kąta o średnicy 31,42 m i wysokości 16,10 m. Jej projekt umieszczono w 1925 roku w niemieckiej encyklopedii kolejowej, skorzystano też z niego stawiając bliźniacze, ,okrąglaki” w Berlinie, Hamburgu, Bydgoszczy i Tczewie. Parowozownia w Pile została ostatecznie wyłączona z eksploatacji w 1997 roku. Dla PKP była już przeżytkiem i do tego zbędnym. W 1999 roku zapadła nawet decyzja o rozbiórce. Zapobiegła temu interwencja konserwatora zabytków. Jednak parowozownia dotąd nie widnieje w rejestrze obiektów chronionych. Dlaczego? Bo zbyt często zmieniała właścicieli i za każdym razem procedury musiano wszczynać od nowa. - Najbardziej błądzi ten, kto ma zamknięte oczy. Co niektórzy zaczynają się teraz budzić, bo my im otwieramy oczy na to, co posiadają. Na przykład, że to dworzec w Pile, jako jedyny w Polsce, posiada dawny salon cesarski – mówi Roman Chwaliszewski, kierownik pilskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu. - Przygotowaliśmy koncepcję ochrony konserwatorskiej terenów całego dworca kolejowego. Jest ona uzgadniana z różnymi agendami PKP, zgłaszane są różnorakie propozycje, np. rewitalizacja dworca do stanu z XIX wieku, co jest, przyznam, mało realistyczne. Ta prezentacja różnych wariantów powoduje, że sam proces procedowania przedłuża się. Mam jednak nadzieję, że zakończy się lada moment. Nabyciem parowozowni zainteresowana była działająca pod bokiem spółka Interlok, specjalizująca się w renowacji starych parowozów. Jak dotąd bezskutecznie. PKP z kolei proponowały przejęcie hali stowarzyszeniu, jednak dla pasjonatów z „Okrąglaka” był to ciężar finansowy całkowicie nie do udźwignięcia. - Mamy na koncie tylko składki członkowskie, a to jest zaledwie kropla w morzu potrzeb – tłumaczy prezes stowarzyszenia. - Naszym zamiarem jest zorganizowanie izby tradycji, może nawet skansenu, w którym zgromadzone zostałyby eksponaty związane z pilskim kolejnictwem. Stąd nasz apel do wszystkich, którzy mogą przyczynić się do akcji ratowania takich pamiątek – mówi Piotr Ziółkowski. Na razie działacze, ,Okrąglaka” nie mają zbyt wielu eksponatów: stare kilometrażowe słupki stawiane przy torach jeszcze przez Niemców (prawdopodobnie określały one odległość Piły od Berlina, miasto było bowiem znaczącym węzłem kolejowym na szlaku Berlin-Królewiec), pojedynczy słupek znaleziony przy torowisku do Ujścia (niewykluczone, że widniejąca na nim niska liczba oznaczająca bliskość końca szlaku jest także świadectwem bliskości dawnej granicy polsko-niemieckiej), posiekana przez pociski karabinu maszynowego niemiecka tablica, która stała przy jakimś przejeździe. Izba tradycji mogłaby powstać np. w sąsiedztwie hali, w dawnych pomieszczeniach socjalnych. Mogłaby, bo składki członkowskie to za mało, a sponsorów na razie nie widać. - W Tczewie władze miasta są zainteresowane przejęciem parowozowni, chcąc w ten sposób zachować historyczną spuściznę tamtejszego węzła kolejowego. Czy wzorcowa dla podobnych obiektów parowozownia w Pile stanie się również wzorem mądrej rewitalizacji dla innych? Czy pilscy samorządowcy wykażą się podobnym działaniem? Takie przedsięwzięcie z pewnością przydałoby naszemu miastu prestiżu – uważa prezes „Okrąglaka”. - Z miasta cały czas płyną impulsy w stronę kreowania różnych pomysłów – zapewnia wiceprezydent Piły Jerzy Wołoszyński. - Planujemy opracowanie programu rewitalizacji terenów poprzemysłowych, w których znajdzie się również rejon dworca kolejowego, śledzimy programy unijne pod kątem ich zastosowania w tej sprawie. Ale podstawowa kwestia jest taka, że beneficjentem wszelkich działań może być tylko właściciel, czyli dzisiaj PKP. A PKP nie zamierza wydać na to ani złotówki. I kółko się zamyka. Na temat zagospodarowania dworca PKP w Pile powstały trzy prace dyplomowe. Ukazują one możliwości otwarcia terenów kolejowych na miasto. Tyle że plany te pozostają tylko na papierze, bo w rzeczywistości jest to wciąż obszar zamknięty urbanistycznie. - A bez stworzenia możliwości publicznego tam dostępu trudno wyobrazić sobie zainteresowanie inwestorów – przyznaje wiceprezydent Wołoszyński. W 2011 roku minie 160 lat od kiedy Piła znalazła się na kolejowym szlaku z Berlina do Królewca. Dwa lata później miasto świętować będzie 500-lecie potwierdzenia praw miejskich. Czy, ,okrąglak” doczeka tych jubileuszy? | | Żródło: Rynek Kolejowy, Mariusz Szalberz - Fakty Pilskie, 9 marca 2010 09.03.2010 r. |  | | | |
|
Zdjęli szyld i wywiesili kartkę: zamknięte |
There is no translation available, please select a different language.
| | Jednego roku i kilkunastu dni zabrało do jubileuszu 10-lecia - Muzeum Kolejnictwa na Stradomiu zostało zamknięte. A szyld zdjęto. Muzeum Historii Kolei dostało nakaz opuszczenia w ciągu trzech dni pomieszczeń na dworcu Stradom. - To konsekwencja pisma nadzoru budowlanego - mówi Jolanta Michalska, rzeczniczka Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP w Katowicach. Dworzec Stradom, choć niemal stuletni, jest gmachem solidnym - więc to nie groźba katastrofy budowlanej spowodowała interwencję, ale nieporządek w kolejowych papierach. Pomieszczenia muzealne, w których niegdyś był bufet, nie zostały przekwalifikowane na wystawiennicze. Ale nie chodzi tylko o sprawy formalne. Los muzeum, znajdującego się na zyskującym coraz większą popularność Szlaku Zabytków Techniki, wisiał na włosku od kilku miesięcy. Jesienią ubiegłego roku PKP uznało, że placówka korzysta z pomieszczeń bez umowy - choć to przecież kolej użyczyła niewykorzystane piętro dworca, a dyrektorzy PKP uczestniczyli w uroczystym otwarciu muzeum pod koniec marca 2001 r. i potem wielokrotnie je odwiedzali. PKP zażądało czynszu, na który nie stać Towarzystwa Przyjaciół Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej - organizacji non profit, która najpierw zgromadziła zbiory, a potem utworzyła muzeum. Członkowie TPKWW nie opróżnili w czwartek pomieszczeń z cennych zbiorów: znad wejścia zdjęli tylko szyld oraz powiesili informację, że muzeum jest zamknięte. - Jak stąd wyjdziemy, to już nie wrócimy - powiedzieli "Gazecie". Kilku z nich miało łzy w oczach; wspominali też zmarłego w grudniu maszynistę Zdzisława Urbańskiego, pierwszego prezesa stowarzyszenia, którego pasja i zaangażowanie doprowadziły do powstania Muzeum Kolejnictwa. - Powrót muzeum będzie możliwy po dostosowaniu lokalu do funkcji jakie ma pełnić - mówi Jolanta Michalska z PKP. Dostosowanie ma się odbyć głównie poprzez uporządkowanie dokumentacji oraz legalizacji przeróbek w pomieszczeniach. - TPKWW musi ponieść koszty z tym związane. Wynoszą one około 20 tys. zł - mówi rzeczniczka Michalska. - Może stowarzyszenie znajdzie pieniądze np. w Urzędzie Miasta bądź Marszałkowskim? Poza tą kwotą, pozostaje wciąż problem czynszu. Oddział Gospodarowania Nieruchomościami PKP w Katowicach zaprasza stowarzyszenie na rozmowy. Wcześniejsze nic nie dały, PKP proponowało przy tym inne pomieszczenia, ale - zdaniem TPKWW - nie nadają się na muzeum. - Po naszej wyprowadzce pomieszczenia na dworcu Stradom i tak nikt nie wynajmie. Już dziś przeszło połowa budynku stoi pusta, a kolejni użytkownicy zapowiedzieli wyprowadzkę - mówi prezes Fryderyk Kątny. - Gdy się wyprowadzimy, budynek szybko zdewastują złodzieje i wandale. | Żródło: "Gazeta Wyborcza Częstochowa" 11.03.2010 r. |  | | | |
|
Karpacz - ruszyła odbudowa dworca |
There is no translation available, please select a different language.
| |  |  | Właśnie rozpoczął się remont opuszczonej od lat stacji kolejowej w Karpaczu. Prace potrwają do jesieni przyszłego roku. - Słynna kolekcja lalek i zabawek, ofiarowana Karpaczowi przez Henryka Tomaszewskiego, będzie mogła przenieść się wyremontowanego dworca kolejowego - podał serwis naszemiasto.pl - Teraz prezentowana jest tylko niewielka cześć kolekcji, ponieważ pomieszczenia obecnie zajmowane przez muzeum są zbyt małe - mówi Ryszard Rzepczynski zastępcą burmistrza Karpacza. | Zbiór Henryka Tomaszewskiego, twórcy Wrocławskiego Teatru Pantomimy liczy ponad 2 tys. powstałych na przestrzeni ostatnich 200 lat eksponatów. Po zakończeniu budowy, w budynku obok muzeum, znajdzie się miejsce dla miejskiej informacji turystycznej i niewielkiej ekspozycji poświeconej kolejnictwu. Koszt prac oszacowano nieco ponad na 6 mln. zł, z czego ponad połowę przekazał unijny Regionalny Program Operacyjny. | | Źródło: KURIER PKP Dodano: 2010-03-08 |  | | | |
|
There is no translation available, please select a different language.
| | 22 lutego 2010 r. zakończył się generalny remont systemu ogrzewania salonki Ashx 07 ze skansenu w Chabówce. Środki na remont wagonu w kwocie 5 000,00 zł przekazała nasza Fundacja. Pierwszy przejazd wagonu po dłuższym postoju odbył się 28 lutego br. Został on włączony do składu pociągu parowego, który wziął udział rekonstrukcji wydarzeń historycznych w związku z 70-tą rocznicą wywiezienia obywateli Polski w głąb republik ZSRR w 1940 roku. Organizatorami widowiska było Centrum Kulturalne w Przemyślu, Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej "X D.O.K.", Marszałek Województwa Podkarpackiego oraz Instytut Pamięci Narodowej - Oddział w Rzeszowie. ". W załączeniu fragment filmu z pierwszego po remoncie przejazdu salonki. Zobacz filmik na yuotube.pl | Źródło: Portal historii Ożywionej Dodano: 2010-03-01 |  | | | |
|
|
Łapy płaczą po lokomotywie |
There is no translation available, please select a different language.
| | Symbol kolejarskiej tradycji Łap został sprzedany. Ku rozpaczy lokalnych władz, pojedzie do Białowieży. Syndyk w Łapach na razie ma małe sukcesy w sprzedaży aktywów dawnych zakładów naprawczych. Na główne składniki majątku nie ma chętnych, natomiast jeden z „drobiazgów” został sprzedany. Ku niezadowoleniu władz miasta. Pod młotek poszła lokomotywa eksponat TKh 2191, symbol kolejarskiej tradycji Łap. Do przetargu stanęli dwaj oferenci: miasto oraz restaurator z Białowieży. Wygrał ten drugi, który zapłacił 71 tys. zł. „Niestety, mimo wielu apeli i próśb skierowanych do syndyka, aby parowóz został przekazany lub sprzedany Gminie Łapy za cenę ustaloną przez rzeczoznawcę (ok. 22 tys. zł) i aby pozostał w mieście - licytacja odbyła się. Nie pomogły prośby radnych miejskich i burmistrza Łap, ani podpisy mieszkańców zebrane pod pismem popierającym przekazanie parowozu gminie Łapy. Niestety, na te prośby pozostał obojętny również przedsiębiorca z Białowieży (...) W tym miejscu dziękujemy tym, którzy uszanowali historię Łap, wolę mieszkańców i wycofali swoje oferty zakupu parowozu, aby nie brać udziału w licytacji z gminą” – informuje miejski portal. | Źródło: Samorządy.pb.pl Dodano: 2010-02-26 |  | | | |
|
|
Westernowy parowóz okazał się cennym zabytkiem |
There is no translation available, please select a different language.
| | Parowóz TKt48-163 od 2000 r. stał w zapomnieniu na bocznicy kolejowej nieopodal lokomotywowni w Gnieźnie. Parowóz i wagon towarowy „Steinfurt” przebudowano w stylu Dzikiego Zachodu, a następnie w październiku 2008 roku przewieziono na teren hotelu "Dakota" w miejscowości Niwy k. Bydgoszczy. Tak dziwacznie przebudowany pociąg- stanął na kawałku toru. Zmiana wyglądu parowozu została wykryta przez fanów kolei i wywołała oburzenie w środowisku pasjonatów starej kolei, którzy poinformowali o wszystkim Fundację. Postanowiliśmy zbadać sprawę i o zaistniałym fakcie powiadomiliśmy Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Poznaniu. W odpowiedzi otrzymaliśmy informację, że parowóz TKt48-163 jest wpisany do rejestru zabytków pod nr 185/B. Oznacza to, że jego przebudowa i całkowita zmiana wyglądu bez wiedzy i zgody urzędu ochrony zabytków stanowi naruszenie prawa. Całą sprawę potwierdziła wizja lokalna przeprowadzona przez Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Poznaniu. Okazało się ponadto, że nowy właściciel parowozu nie wiedział, że miał do czynienia z zabytkiem techniki. Nie znał również obowiązków jakie na niego, jako właściciela zabytku nakłada ustawa „O ochronie i opiece nad zabytkami” z dnia 23 lipca 2003 r. Zobowiązał się do przekazania pracownikom Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Bydgoszczy pełnej dokumentacji dotyczącej przebudowy parowozu. Dalsze decyzje dot. przyszłości parowozu TKt48-163 wyda Pomorski Konserwator Zabytków w Toruniu - Delegatura w Bydgoszczy. Sprawę przywrócenia dawnego wyglądu parowozu TKt48-163 z Niwy k. Bydgoszczy będziemy na bieżąco śledzić i informować o postępie prowadzonych prac przywracających mu dawny wygląd. Wniosek z tej sprawy nasuwa się jeden. Należy zachować rozsądek w postępowaniu z parowozami, a przede wszystkim o nie dbać, bo pozostało już ich nie wiele, zarówno w Polsce jak i na świecie. Dotyczy to generalnie wszystkich ich właścicieli. Bo choć nie wszystkie parowozy w Polsce zostały wpisane do rejestru zabytków, to wszystkie lub większość z nich na mocy wspomnianej wyżej ustawy o „Ochronie i opiece nad zabytkami” można zakwalifikować jako zabytki techniki podlegającej ochronie prawa. | Dodano: 2010-02-25 |  | | | |
|
|