Władze miasta nie chcą słyszeć o zabraniu zabytkowej kolejki, stojącej w centrum miasta. Burmistrz Jarosław Tkaczyński interweniował osobiście w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie.
Nie milkną głosy sprzeciwu wobec zamiaru odwołania wojewódzkiej konserwator zabytków Barbary Jezierskiej. Działacze organizacji społecznych, wybitni naukowcy i osoby zaangażowane w ratowanie zabytków uważają, że jest ona najlepszym od wielu lat urzędnikiem na tym stanowisku.
Fragmenty artykułu GW: Gdyby nie błędy urzędników, praska parowozownia nadal by istniała - stwierdził wojewoda Jacek Kozłowski i ogłosił odwołanie wojewódzkiej konserwator zabytków Barbary Jezierskiej. Inspektor budowlany, który zgodził się na zburzenie cennej hali, dostał tylko upomnienie
There is no translation available, please select a different language.
Historia:
Kolejowa wieża ciśnień w Łowiczu została wybudowana w 1881 r.
Pojemność zbiornika ok. 140 m3. Pierwotnie miała drewnianą konstrukcję głowicy, która w późniejszym czasie została zastąpiona obudową z płyt wiórowo-cementowych.
Właściciel: PKP Oddział Gospodarowania Nieruchomościami w Łodzi.
Zdjęcie wykonane w 2002 roku.
Zdjęcie wykonane w dn. 11.11.2008 r.
Tląca się ściana mogła spaść i zerwać naciągnięte przewody. Udało się jednak umiejętnie podpiąć do niej liny i całość spadała z dala od nich. Przyczyną pożaru było zaprószenie ognia podczas prac rozbiórkowych przez Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Mat ze Zgierza. Ciekawy obiekt techniki i architektury zniknął bez powrotnie. Źródło:Portal PolskaLokana.pl
Po zabytkowej wieży ciśnień w Łowiczu nie pozostał już nawet ślad. Najpierw została doprowadzona do kompletnej ruiny, a następnie za zgodą wojewódzkiego konserwatora zabytków rozebrana w listopadzie 2008 r.
Dziś wieżę ciśnień w Łowiczu możemy podziwiać już tylko na zdjęciach. W dniu 11 listopada 2008 r., gdy cała Polska uroczyście świętowała 90 rocznicę Odzyskania Niepodległości wynajęta przez PKP firma przystąpiła do prac rozbiórkowych. Już na samym początku prace potoczyły się niezbyt szczęśliwie, bo przed godziną 11:00 wieża ciśnień stanęła w płomieniach. Spaliła się górna część wieży tj. drewniana konstrukcja okalająca zbiornik na wodę. Akcję gaśniczą prowadziło siedem zastępów straży pożarnej. Pożar ugaszono po 4 godzinach.
Po uporaniu się z ogniem, strażacy zajęli się usuwaniem z wieży nadpalonej drewnianej konstrukcji ścian obłożonych płytami cementowo-wiórowymi, zachodziła bowiem groźba ich zawalenia się. Resztki ściągano za pomocą stalowej liny podpiętej do jednego z wozów bojowych. Najpoważniejsza sytuacja była od strony torowiska, gdzie tylko jeden tor dzieli budynek od trakcji elektrycznej zasilającej tor do Skierniewic i Łodzi.
W kontekście tego nieszczęścia należy sobie postawić pytanie, ile jeszcze wież ciśnień w Polsce musi spotkać taki tragiczny los jak tą w Łowiczu, zanim ich właściciel zrozumie, że te obiekty mogą być nadal ozdobą krajobrazu, a nie problemem.
W Polsce jest obecnie ok. 376 wież ciśnień kolejowych. Doskonale wpisane w lokalny krajobraz, wieże ciśnień wyróżniają się efektowną architekturą. Obecnie ich stan jest często katastrofalny. Są zaniedbane, pozostawione bez opieki, demolowane przez wandali, najczęściej stojące otworem. Niektóre z nich to prawdziwe dzieła architektury użytkowej, zadziwiające swoim pięknem, niezwykłością formy i śmiałością konstrukcji. Wiele z nich to okazy zasługujące na wpis do rejestru zabytków. Dziś ich los stoi pod dużym znakiem zapytania. Przykładów ich dobrego zagospodarowania jest naprawdę niewiele.
Tak być nie musi. Przykłady dobrego zagospodarowania wież ciśnień z łatwością można znaleźć na całym świecie, a w szczególności w krajach Unii Europejskiej do których i my się przecież zaliczamy. Dobre i najczęściej stosowane przykłady dobrego wykorzystania wież ciśnień są następujące: - galerie - pracownie - punkty widokowe - restauracje - hotele - mieszkania
Może warto wynająć te obiekty za przysłowiową złotówkę tym, którzy zechcą je na te cele wykorzystać. To jest lepsze niż czekanie, aż sprawa sama się rozwiąże.
Foto relacja z zabawy w pociągu sylwestrowym
There is no translation available, please select a different language.
ZABAWA SYLWESTROWA w zbójnickimpociągu retro na trasie Chabówka – Zakopane – Chabówka 31.XII.2008/01.01.2009
Relacja fotograficzna z zabawy sylwestrowej w zbójnickim pociągu do obejrzenia w galerii >> więcej
O zabytkach kolejowych, ich losach, świadomości społecznej, oraz Fundacji Era Parowozów - mówi prezes zarządu - Mirosław Szymański. Potrzeby są ogromne
Fundacja Era Parowozów została ustanowiona w 2005 r. przez spółkę „PKP CARGO” SA, która znana jest z tego, że opiekuje się zabytkami kolejowymi w skansenach kolejowych w Wolsztynie, Chabówce i Kościerzynie. Utrzymanie tego typu obiektów, to spore koszty nawet dla tak dużego operatorowego kolejowego, jakim jest „PKP CARGO”, a poza tym nie jest to działalność stricte operacyjna. Ustanowienie fundacji było dobrym pomysłem na pomniejszenie kosztów ponoszonych przez „PKP CARGO” SA na utrzymanie zgromadzonych tam eksponatów. Spośród wszystkich spółek kolejowych, tylko „PKP CARGO” SA zdobyła się na konkretne działania w zakresie ochrony zabytków. Jak dotąd Fundacja Era Parowozów jest jedyną fundacją kolejową, która zajmuje się ratowaniem kolejowego dziedzictwa historycznego, przede wszystkim zabytkowego taboru.
Potrzeby są ogromne. Samych parowozów w całej Polsce jest ponad osiemset. Historycznych i zabytkowych wagonów nikt nigdy nie zinwentaryzował. Znajdują się w różnych miejscach na terenie całej Polski. Ich stan jest katastrofalny. O wstydliwym problemie pięknych, ale niszczejących małych stacyjek, rozkradanych historycznych liniach kolejowych, walących się wieżach ciśnień i innych obiektach inżynieryjnych lepiej nie mówić, bo jaka jest rzeczywistość wszyscy widzą. Zasadniczym problemem jest brak środków finansowych na ratowanie wielu cennych obiektów techniki kolejowej, czy infrastruktury. Brakuje nie tylko środków finansowych, ale także koncepcji postępowania oraz odpowiednich uregulowań prawnych. Jednocześnie brak jest w Polsce placówki muzealnej z prawdziwego zdarzenia, takiej, gdzie można by przekazywać zabytkowy tabor i gdzie on mógłby być eksponowany, jako zabytek kultury materialnej. Polska jest krajem, który chlubiąc się dużymi tradycjami w dziedzinie kolejnictwa, a zwłaszcza budowy parowozów, nie posiada narodowego muzeum kolejnictwa z prawdziwego zdarzenia, albowiem obecne Muzeum Kolejnictwa takiej roli pełnić nie może. W tej dziedzinie daleko nam do Europy.
Zmienić myślenie
Ale największa praca czeka nas w sferze zmiany świadomości społecznej. W pierwszej kolejności konieczna jest zmiana świadomości i postaw samych kolejarzy, bo to w ich rękach jest wciąż wiele zabytków, bo to oni, jako właściciele zabytków mają najwięcej do powiedzenia. Zbyt wiele bezcennych zabytków kolejowej kultury materialnej na przestrzeni ostatnich lat, nawet dziesięcioleci, zlikwidowali sami kolejarze. Tak działo się zresztą nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Różnica polega na tym, że w Europie już dawno się to zmieniło (opamiętanie przyszło poniewczasie), a w Polsce niestety nie. W drugiej kolejności konieczna jest świadomości ogółu społeczeństwa, w tym władz samorządowych, aby nie powtórzył się smutny przykład z Kudowy Zdroju, gdzie miejscowe władze złożyły wniosek do PKP o likwidację zabytkowego parowozu TKt48, który niszczejąc szpecił krajobraz tego kurortu. Zabrakło tu wyobraźni po obu stronach, bo przecież parowozy tej serii przez okres 40 lat wpisywały się w malowniczy pejzaż nie tylko Kudowy, ale całej Ziemi Kłodzkiej. W rezultacie stratę poniosła polska kultura, ponieważ pod palnik poszedł kolejny zabytkowy parowóz. W Polsce istnieje duże, bo liczące kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset tysięcy, środowisko miłośników kolei. Jest ono zorganizowane w licznych stowarzyszeniach i klubach hobbystycznych. Te organizacje mogłyby spełnić pozytywną rolę w ratowaniu zabytków i w ten sposób odciążyć od tego obowiązku kolej. Na przeszkodzie stoi brak odpowiednich unormowań prawnych. Przepisy nie pozwalają firmie państwowej na nieodpłatne przekazanie (lub po symbolicznych cenach) organizacjom społecznym posiadanego mienia (czytaj wraków parowozów, nieczynnych fragmentów linii, starych hal parowozowych, itp.).
Miłośnicy kolei
Jak duży potencjał tkwi w środowiskach miłośników kolei niech świadczy przykład stowarzyszenia z Pyskowic, gdzie w krótkim okresie czasu zgromadzono ratując przed zniszczeniem kilkadziesiąt zabytkowych parowozów, a także wagonów z terenu całej Polski. Wbrew wszelkim trudnościom miłośnicy z Pyskowic nie tylko dają przykład dbałości o stary tabor, ale nie dysponując przecież wielkimi środkami finansowymi potrafili doprowadzić do uruchomienia jednego z eksponowanych parowozów. A drugi znajduje się w fazie odbudowy. Okazało się jednak, że dużo większą trudnością okazało się pozyskanie od kolei nieczynnej od lat starej parowozowni, w której można by realizować swoje pasje. I to jest klasyczny problem wielu podobnych organizacji w Polsce. Problem ratowania zabytków kolejowych staje się coraz bardziej palący. Ze zrozumiałych względów trudno liczyć na to, że PKP będzie przeznaczała środki finansowe na utrzymanie historycznego, lecz nie rentownego majątku. Z drugiej strony nie można też dopuścić do dalszego niszczenia tego historycznego dziedzictwa. Naszym celem jest pozyskiwanie środków finansowych na ochronę zabytków. Po pierwsze od darczyńców i sponsorów, którzy będą chcieli przeznaczyć swoje pieniądze na ochronę zabytków kolejowych. Po drugie poprzez rozwijanie działalności gospodarczej w obszarze turystyki kolejowej. Bardzo też liczymy na środki pomocowe z Unii Europejskiej. Jednakże, aby po nie sięgnąć, trzeba mieć tytuł prawny do obiektów, na które chce się pozyskiwać fundusze.
Turystyka kolejowa i odnalezione zabytki
Tymczasem zajmujemy się organizacją turystycznych pociągów retro, wynajmem parowozów, wagonów, rozwijaniem działalności komercyjnej w skansenach. Turystyka kolejowa przeżywa w Europie renesans, choć w Polsce, to wciąż dość kosztowne przedsięwzięcie, głównie ze względu na wysokie ceny dostępu do infrastruktury i wysokie koszty ich uruchomienia naliczane przez Cargo.
Pociągi retro nie korzystają tu niestety z żadnych zniżek. To trzeba zmienić, jeśli chcemy ożywić turystykę kolejową. Pociągi retro przeżywają prawdziwy renesans. Stare parowozy i pociągi mają swój niezaprzeczalny urok. Imprezy z udziałem zabytkowego taboru w Wolsztynie i Chabówce i na Pomorzu cieszą się wielkim powodzeniem. Bierze w nich udział po kilka tysięcy sympatyków kolei z Polski i całego świata. To budzi optymizm i nadzieję. Odnaleźliśmy w Ełku zabytkowe wagony pasażerskie z lat 40 dwudziestego wieku (jeden bezcenny znajduje się w Warszawie, tzw. salonka Bieruta), oraz wiele cennych wagonów na półwyspie helskim, które stoją na bocznicy w zapomnieniu. Kilkadziesiąt cennych wagonów znajduje się w prywatnych skansenach kolejowych. W samym centrum Warszawy dosłownie ok. 2 km od Pałacu Kultury i Nauki znajduje się niezwykły rarytas. Jest to włoskiej produkcji wagon motorowy o nazwie SD-80, który w latach 60 - tych był najszybszym polskim pociągiem kursującym na trasie Warszawa - Świnoujście. Wówczas nazywał się „Błękitna Fala”. Pociąg ulega stałej degradacji i niedługo pozostanie tylko wspomnienie, jak po słynnej lux-torpedzie kursującej przed wojną z Warszawy do Zakopanego.
Tymczasem Fundacja rozwija działania na rzecz budzenia świadomości i kreowania postaw ofiarności na rzecz ratowania zabytków kolejnictwa. Staramy się upowszechnić świadomość, że zabytki techniki kolejowej stanowią takie samo dziedzictwo (prawnie i faktycznie), jak inne zabytki kultury materialnej, takie jak pałace, zamki, dwory, obiekty sakralne. Z każdym rokiem ta świadomość rośnie. Świadczy o tym ilość datków na ratowanie zabytków kolejnictwa przekazywana w ramach zbiórek publicznych, jakie organizuje Fundacja w czasie imprez kolejowych. Uruchomiona została wrażliwość części społeczeństwa na los zabytków kolejowych. Należy mieć nadzieję, że nie będzie przyzwolenia na dalsze cięcie parowozów i na postawy obojętności wobec niszczejących w wielu miejscach Polski zabytkach kolejnictwa.
Notował: Aleksander Wiśniewski
Szlakiem grobów zasłużonych dla polskiego kolejnictwa
There is no translation available, please select a different language.
Od ćwierć wieku, 14 czerwca, w rocznicę uruchomienie pierwszego odcinka Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej członkowie Polskiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei organizują spotkanie przy grobie inżyniera Stanisława Wysockiego (1805-1868) jej projektanta i budowniczego. Zapaleniem zniczy, złożeniem kwiatów czczą pamięć pioniera polskiego kolejnictwa. Od kilku lat spotkania te kończy spacer szlakiem grobów ludzi zasłużonych dla polskiego kolejnictwa. Podobny spacer odbywa się też przed Świętem Zmarłych. W bieżącym roku z zaproszenia PSMK skorzystali Henryk Dąbrowski, opiekun izby tradycji w Herbach Nowych i Mirosław Szymański, prezes Fundacji „Era Parowozów”. Po nawiedzeniu grobu Stanisława Wysockiego zapalono znicze na mogiłach kilkunastu zasłużonych dla polskiego kolejnictwa, m.in.: Alberta Czeczotta (1873-1955), Henryka Hussa (1838-1916), Stanisława Kunickiego (1859-1942), Alfonsa Kühna (1879-1944), Henryka Marconiego (1792-1863), Stanisława Markiewicza (1839-1911), Józefa Nowkuńskiego (1868-1955), Czesława Przybylskiego (1880-1936), Władysława Reymonta (1867-1925), Aleksandra Wasiutyńskiego (1859-1944) i Kazimierza Zembrzuskiego (1905-1981). Szlakiem grobów zasłużonych dla polskiego kolejnictwa oprowadzał Marek Moczulski.